Magazyn trochę mniej zwyczajny (18+)

„AnOther Magazine”. Taka gra słów. Kolejny magazyn. A zarazem inny niż wszystkie. To nie było łatwe zadanie w 2001 roku, wystartować na rynku wydawniczym z nowym tytułem. Czego mogło brakować brytyjskiemu czytelnikowi? Dzieciaki zakochane we wszystkim co cool miały od dawna swoje „i-D”.  Ich matki i babcie oczywiście „Vogue”. Dla kogo sama moda to nie było dość, mógł poflirtować z popkulturą w kolorowym „POP”. A kto czuł się ponad tymi wszystkimi tytułami, zawsze mógł zajrzeć do „Dazed And Confused”. O nieodżałowanym „The Face” nie wspominając…  „AnOther Magazine” nie miał łatwego zadania. Ale udało się. Tytuł obchodzi właśnie piętnaste urodziny znakomitym okolicznościowym numerem. Jest dostępny i u nas, za 69.90 dostajecie prawdziwą księgę pięknej fotografii – jeśli miałabym powiedzieć jaki jeden magazyn zagraniczny kupić w pierwszym kwartale roku, powiedziałabym, że właśnie ten.

Jefferson Hack, niegdyś założyciel „Dazed And Confused”, dziś także właściciel „AnOther Magazine”, wymyślił sobie ten tytuł jako: zbiór nowych odkryć, nowe spojrzenie na świat, trzydzieści minut, które postanowiliśmy wam skraść, jak nowy pocałunek, jak świetny pomysł, na który właśnie wpadliście, kolejny powód, by rano wstać z łóżka, to miłe uczucie déjà vu, jak kolejną szansę, by z nowym sezonem zacząć wszystko od nowa. Jak kolejny wspaniały dzień. Tak anonsował magazyn, który jeśli nawet tym wszystkim nie jest, z pewnością jest pięknie skomponowaną mieszanką awangardy, sztuki, popkultury i śmietnika. I, oczywiście, zawsze, mody. 

Z okazji urodzin wiosenny numer „AnOther Magazine” ma cztery okładki. Na nich Kate Moss (fot: Alasdair McLellan), Grimes (fot: Craig McDean), Bjork (fot: Nick Knight) i Kristen Stewart (fot: Paolo Roversi). Wielka Brytania, Kanada, Islandia i Stany Zjednoczone. Panie pochodzą z różnych części świata, ich wkład w kulturę masową, tak różny, a zarazem niezaprzeczalny, połączył je na tych czterech pięknych zdjęciach:

Ponieważ jestem tym numerem zauroczona, dziś nie tylko o okładkach, ale i o okładkowych sesjach. Zacznę od tej z „mojego” numeru, bo wybrałam okładkę z Kate Moss (z innych szokujących wieści, niebo jest niebieskie). Dawno nie widziałam znakomitej sesji Kate, co nie jest winą ani jej, ani fotografów, ani stylistów. Kobieta, której zrobiono dziesiątki tysięcy zdjęć zdążyła się już pokazać z naprawdę każdej strony. Nie ma pomysłu na Kate, którego jeszcze nie zrealizowano. A powtórki są po prostu bardziej albo mniej udane (zupełnie nie zainteresowała mnie na przykład jej niedawna okładkowa sesja w „Vogue Italia”). Dlatego, gdy to ona jest w roli głównej, tak ważne jest, co dzieje się na drugim planie. Plenery, stylizacje, wszystko musi być na najwyższym poziomie, tylko wtedy zachwyci, bo sama Kate to już nie dość, bo wszyscy, po dwudziestu latach jej dominacji, mamy jej już dość. Ta sesja ma w sobie jakiś świeży smak, którego dawno nie czułam. Nie tylko dlatego, że Alasdair McLellan to fotograf, którego uwielbiam za światło jego plenerów, a tu fotografuje we wnętrzach. I nie dlatego, że to nie „najlepsze kolekcje sezonu”, tylko stylizacja, nad którą naprawdę pracowano, sięgając do archiwum wielkich domów mody. I nawet nie dlatego, że Kate – wielka gwiazda modelingu – nie dzieli przestrzeni w magazynach z nikim. A tutaj ma dwóch towarzyszy, dla których nieśmiałość jest najwyraźniej pojęciem tak obcym jak dla modelki wysokokaloryczny posiłek. Tu po prostu wszystko się zgadza. Moss dała się poznać jako imprezowa dziewczyna, rozpuszczona życiem hedonistka, która myśli, że jej wolno więcej. I właśnie jeden taki dzień uciech podglądamy na tych zdjęciach. To duża, piękna, nad wyraz staranna przemyślana sesja. Uczta dla oka, uprzedzam, wyłącznie dorosłego!

Kate Moss była oczywistym wyborem na jedną z gwiazd okładkowego zdjęcia, w piętnastoletniej historii magazynu gościła na jego okładkach najczęściej ze wszystkich zaproszonych gości. A skład to niczego sobie. W tytule, który ukazuje się dwa razy do roku pozowały między innymi: Tilda Swinton, Cate Blanchett, Rihanna, Michelle Williams, Carey Mulligan, Marion Cotillard, Natalie Portman, Julianne More, Winona Ryder, Nicole Kidman, a nawet… Pamela Anderson. Dla każdej z pań to musiała być ulga, dać swój wizerunek na okładkę, która nie będzie ozdobiona zapowiedziami artykułów takich jak „Nowa długość spodni”. „Jajko – twoja magiczna dieta”. „Kiedy kobieta odchodzi” i „Czy technologia sprawia, że nie uprawiamy seksu”. Daję słowo, mam wrażenie, że każde z tych haseł widziałam kiedyś na okładce „Vogue” czy innego „Elle”. „AnOther Magazine” nigdy nie chciał być dla wszystkich. I zamiast uniwersalnie zachwycać, woli podobać się wybranym. Co w pewnym sensie świetnie opisuje kolejną okładkową bohaterkę, Grimes. Kanadyjska wokalistka wydała znakomitą nową płytę „Art Angels”, a że Grimes to cały pakiet – wizerunek i sztuka, prędzej czy później w tym magazynie musiała się pojawić. Kolorową wokalistkę sfotografował Craig McDean:

„AnOther Magazine” przy całym swoim umiłowaniu do niszowych twórców i awangardowej mody, nigdy nie odmawiał urokowi Hollywood. Przez magazyn przewinęło się wiele gwiazd kina, zresztą sami widzieliście tę wyliczankę. Dołącza do nich Kristen Stewart. Kiedy opadło już szaleństwo sagi „Twilight” okazało się, że dziewczyna nieźle sobie radzi, a na cały swój komercyjny bagaż odpowiada choćby „Still Alice” czy „Clouds of Sils Maria”. A gdyby ktoś wciąż powątpiewał, co chłopczyca w jeansach i t-shircie robi w magazynie z modą w DNA, na to też ma papiery – wieloletnią i bardzo udaną współpracę z domem mody Chanel. Do tego Stewart ma to ‚coś’, nie do zdefiniowania i nie do kupienia – sprzedaje swoją twarzą magazyny (i, jak się okazało, torebki Chanel), które zachwycone wynikami, jakie generuje, zapraszają ją na okładki. Dla „AnOther” to świetny ruch – flirt z popkulturą, ale na wysokim poziomie. Do tego widać tu Stewart trochę inną, z reguły w magazynach modowych jest ugrzeczniona, uczesana, umalowana, w pastelowych kreacjach od Chanel. Albo nikt się nie wtrąca, pozwalając jej być trochę ładniejszą wersją zbuntowanej chłopczycy. Tutaj, na malarskich fotografiach Paolo Roversi, jest inna. Bardziej tajemnicza, grająca spojrzeniem jak rasowa aktorka. Gwiazdka zmienia się na naszych oczach w gwiazdę. Przyznacie, że to piękny widok:

Ostatnia z okładkowych sesji to sentymentalna podróż do czasów „Cool Britannia”. I chociaż Bjork to oczywiście Islandia, w połowie lat 90. pomieszkiwała w Londynie i to wtedy rodziły się przyjaźnie i twórcze związki z Alexandrem McQueenem czy Nickiem Knightem. Knight był zresztą autorem pierwszej okładki „AnOther Magazine”, to jedna z nielicznych „anonimowych” okładek w dziejach tytułu,  gdzie bardziej liczył się przekaz – w tym przypadku uczucie, Hack chciał zacząć „miłośnie” – niż sława i nazwisko. Stara gwardia trzyma się mocno, i Knight – jedna z instytucji brytyjskiej fotografii – wielokrotnie pracował dla magazynu. Jego relacja z Bjork jest długa, bardzo owocna i chyba na całe życie – widać, że świetnie się rozumieją, z tym wielkim szacunkiem, że każdy jest mistrzem w tym, co robi. A Bjork, która artystycznie nie boi się niczego, musi być idealnym partnerem dla kreatora, jakim jest Knight. W tej sesji nie brakuje zresztą talentów, stylizuje Katy England, jedna z najlepszych brytyjskich stylistek, a makijaż to dzieło głównego wizjonera Diora, Petera Philipsa. Siłą „AnOther Magazine” zawsze było łączenie czegoś wyrafinowanego, dziwnego z czymś zaskakująco komercyjnym i oczywistym. Ta sesja obok zdjęć Grimes wypada jak z innego magazynu. A jednak jest częścią większej układanki. Bjork – trudna. Grimes – kolorowa. Kristen – piękna. I Kate – charakterna. W ten sposób „AnOther” celebruje nie tylko swoją rocznicę. Także te wszystkie, jakże różne, kobiety. To sprawia, że te zdjęcia są piękne.

Rynek magazynów od wielu lat jest w kryzysie i lekko nie będzie. Przetrwają najsilniejsi. Wydaje się, że „AnOther Magazine” nie ma się o co martwić. Happy birthday!

 

3 thoughts on “Magazyn trochę mniej zwyczajny (18+)

  • 28/02/2016 at 23:58
    Permalink

    Jak ja lubię takie smaczki na Pani blogu :) Jutro kupię magazyn.

    Reply
    • 28/02/2016 at 23:59
      Permalink

      Jak miło, dziękuję, przyjemnej lektury!

      Reply
  • 09/03/2016 at 01:12
    Permalink

    Kristen – przepięknie! Chociaż pozostaję przy zdaniu, że nie powinna za mocno odkrywać uszu. A pani Moss, no nie wiem, jakoś nigdy nie brała mnie jej uroda. Tu tez bardziej patrzę na te barokowe suknie (i na chłopaków oczywiście), niż na Kate.
    Bardzo ciekawe zdjęcia!

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *