2015: najlepsze okładki

Dwanaście miesięcy. Tysiące okładek. Przejrzałam sumiennie. Wybrałam subiektywnie. Najciekawsze, nieoczywiste, intrygujące. Okładki magazynów poświęconych modzie, stylowi i popkulturze. Moim zdaniem w tym roku najlepsze. Jestem ciekawa Waszych opinii, także o polskim rynku prasowym, zapraszam do lektury i komentowania!

 
1. Rolling Stone, listopad 2015. Adele by Theo Wenner.

To był rok Adele, ale nie dlatego należy się jej pierwsze miejsce. Brytyjska wokalistka bardzo oszczędnie rozdzieliła okładki w roku premiery swojej trzeciej płyty. Jedna w ojczyźnie – i-D w obiektywie autora okładkowego zdjęcia płyty 25, Alasdaira McLellana – i jedna amerykańska, w miesiącu premiery 25, w popkulturalnej instytucji amerykańskiego rynku, magazynie Rolling Stone.

Adele nie jest tak wyluzowana, jak mogłoby się wydawać, gdy klnie czy głośno się śmieje. Lubi mieć pełną kontrolę nad swoim wizerunkiem (zdjęcia okładkowe tylko twarzy), nie szaleje z trendami, nie daje się zmienić stylistom. Odkąd podjęła decyzję, po konsultacji z Anną Wintour, o wyznaczeniu jednego, stałego kierunku swoich stylizacji, nie zmieniła zdania. I na razie ta strategia tak samo zachwyca – Adele w życiu publicznym, medialnym wygląda znakomicie – co się nie opłaca. Brytyjski Vogue z nią na okładce był najgorzej sprzedającym się numerem magazynu w 2011 roku. A i amerykański zaryzykował jak dotąd tylko raz.

Na okładce i-D pokazała się dokładnie taka, jak w teledysku do Hello czy na okładce 25. Wyczesana, wymalowana, z tą charakterystyczną ‘jaskółką’ zdobiącą wielkie oko. Staranna, bez cienia naturalności. Adele jest divą, to jest zresztą wspaniałe, jest w tym pewna elegancja, upragniona w czasach Miley Cyrus i Beyonce. I w tej elegancji pozostaje dość sztywna i niespontaniczna. Stąd takim zaskoczeniem była okładka Rolling Stone. Adele au naturel! Delikatna, uchwycona w bardziej intymnym, nawet jeśli starannie upozowanym, momencie, jak innym niż wtedy gdy śmiało patrzy wymalowanym okiem w obiektyw. Pokazać inną Adele, która cała jest już określona i opisana przez miliony fanów, to duże osiągnięcie.

Tekst towarzyszący okładce obiecywał wejście w jej intymny świat. Być może najbardziej udało się to właśnie na tym zdjęciu.

 
2. WSJ Magazine, wrzesień 2015. Freja Beha Erichsen by Lachlan Bailey.

Dobra okładka nie pozostawia obojętnym. Zwraca uwagę, prowokuje, podoba się, albo nie – wierzę, że i takie są w tym zestawieniu, pomyślicie: Dlaczego? Freja Beha Erichsen jest znakomitą modelką, jedną z tych, które mają charakter i nie boją się go użyć, nawet jeśli z równie zadowalającym efektem pozują jednocześnie w uroczej, grzecznej reklamie Tiffany & Co. Freja zachwyca gdy jest sobą. Gdy specjalnie się jej w tym nie przeszkadza. Natura i dziewczyna – to jej środowisko. Tutaj tylko na pierwszy rzut oka jest miło. Słodkie stworzonko trzymane w ramionach, ale i… na ramionach, bo płaszcz Louis Vuitton ma tyle wspólnego z tworzywem ekologicznym, co pączek ze zdrową żywnością.

We wrześniowym, najważniejszym numerze w roku, Wall Street Journal Magazine prezentuje najlepsze ubrania sezonu w prostym otoczeniu soczystej natury. Nic nie przeszkadza też urodzie modelki. Piękne na tych zdjęciach jest wszystko, ale zarazem nic nie jest śliczne. Australijski fotograf Lachlan Bailey powoli, ale konsekwentnie wyrasta na ważnego fotografa świata mody, będąc przy tym powiewem świeżego powietrza. Czy raczej głębokim oddechem. Jest w tej sesji, w tej okładce, w tym świetle, tyle ciepła, że czujemy się otuleni nie tylko najpiękniejszymi płaszczami sezonu, ale i romantyczną naturą świata. Nie tylko mody.

 
3. AnOther Magazine Spring/Summer 2015. Stella Lucia by Nick Knight.

Zmiana nastroju. AnOther Magazine to czołówka brytyjskich tytułów prasowych, pielęgnujących klasyczną szkołę szalonej brytyjskiej mody. Oni mają ‘swoich’ i o nich dbają. Trzymają się razem, trzymają się mocno. Fotograf Nick Knight, stylistka Katy England, ubrania Alexandra McQueena… To mogłoby się zdarzyć w 1999 roku. Ale, jak wiemy, nie zdarzy się już nigdy. Chyba że przy okazji hołdu dla wspaniałego projektanta. I to właśnie z pamięcią o nim przygotowano ten numer AnOther Magazine. Z trzech okładek numeru, na nich Rihanna, Léa Seydoux i Stella Lucia, wybieram tę ostatnią. Jest przerażająca, poruszająca, piękna. Nick Knight jest jednym z moich ukochanych fotografów, spędzony z nim w jego SHOWstudio czas był jednym z moich najwspanialszych doświadczeń zawodowych.

Ale dziś o innym doświadczeniu, o obcowaniu z jego fotografią. O tym, jak bawi się możliwościami współczesnej obróbki zdjęć, ale jak nigdy nie zapomina w tym o modzie, o dziele, o kreacji projektanta. To okładkowe zdjęcie to jakby przedłużenie mrocznej, przerażającej wizji przyjaciela i współpracownika, Lee McQueena, panowie rozumieli się bez słów. I choćby dlatego, że kiedy spojrzałam po raz pierwszy tę okładkę przez chwilę poczułam, że nigdy to straszne się nie stało, że McQueen wciąż tworzy tę swoją dziwną, chorą modę, choćby za to należy się uznanie tej okładce. Ale tam jest więcej niż to…

 
4. Paper Magazine Summer 2015. Miley Cyrus by Paola Kudacki.

Pamiętacie, jak w ubiegłym roku Kim Kardashian publikacją swojego nagiego tyłka zapowiadała, że „podbije Internet”? Ta okładkowa sesja ukazała się właśnie w magazynie Paper. Ale nic się nie wydarzyło. Podbiła internet i świat inna członkini jej rodziny – wakacyjna okładka Vanity Fair, pierwsza Caitlyn Jenner po życiowej rewolucji, sprzedała się w nakładzie ponad czterystu tysięcy egzemplarzy i była bez dwóch zdań najgłośniej komentowaną okładką roku.

Zatem, jeśli nie Kim, na kogo można liczyć w temacie skutecznej prowokacji? Redakcja Paper zwróciła się do Miley Cyrus, która zresztą po publikacji tej sesji, w kolejnej zdążyła pokazać wszystko. Tutaj zostały resztki przyzwoitości. Miejsce czwarte za zwierzątko, które wykonało całą robotę, o której marzę ja i wielu fanów muzyki – Miley przy nim znika. A już poważnie, oklaski za kierunek artystyczny okładki i sesji – Paola Kudacki zrealizowała ją w geometrycznych pastelach, a przede wszystkim za to, że jest to jeden z wyjątkowych momentów, kiedy patrzę na zdjęcie Cyrus i nie myślę: Znowu ona, niech ją ktoś ubierze, tylko: O, jakie fajne zdjęcie!

 
5. British Vogue, czerwiec 2015. Anna Ewers by Patrick Demarchelier.

To chyba „najnormalniejsza” z wybranych przeze mnie okładek. Po prostu, ładna. Piękna dziewczyna, plener, ubrania. Typowa okładka Vogue. Ale szczególnie udana. Po pierwsze, modelka roku – urodzona w Niemczech ulubienica Alexandra Wanga i Karla Lagerfelda, Anna Ewers. Szturmem podbiła świat mody, kolejny w ostatnich latach raz, po wspaniałych karierach Claudii Schiffer i Lary Stone, dowodząc, że nigdy nie znudzi się nam szukanie, a przede wszystkim odkrywanie, kolejnej Bardot.

Na tej okładce styliści nawet nie próbują udwać, że jest inaczej, ale czy można im się dziwić? Lato, plaża, piękna dziewczyna. Jeśli Vogue sprzedaje marzenia, ja latem chcę być kimś takim. Chcę wierzyć, że moje lekko natapirowane włosy spadają na piegowatą od słońca twarz, kawałek topu w paski osuwa mi się z ramienia, a ja go nie poprawiam, bo jestem przecież tak nonszalancka, jak na Lazurowym Wybrzeżu wypada… I może spojrzę spod kocich oprawek okularów łaskawym spojrzeniem na tego przystojniaka w cabrio. Rozmarzyłam się. Już.

 
6. T The New York Times Style Magazine, kwiecień 2015. Kanye West by Juergen Teller.

Fotografie Tellera zawsze pozwalają na chwilę odetchnąć od wyretuszowanego świata współczesnego piękna. A może współczesnego świata wyretuszowanego piękna? A jego aktualną definicję stawiają pod znakiem zapytania. Teller nie jest łagodny dla swoich bohaterów, ale dzięki temu na zdjęciach mamy ludzi, a nie manekiny. Nie chodzi mi tylko o ich zmarszczki, bruzdy, fałdy i rozstępy. Teller zagląda im w duszę, na jego zdjęciach ludzie są z krwi i kości, stworzeni, żywi, angażujący tego, kto na nich patrzy.

Na tej okładce sprawa jest o tyle skomplikowana, że jest zupełnie „wbrew”. Bohater nie patrzy nam w oczy (kioskowe, sprzedażowe samobójstwo). Co więcej, trzeba go w tych chaszczach wypatrzyć. Ale Kanye West nie boi się nieoczywistych rozwiązań. W swoim życiu medialnym jest tak samo pod prąd – trudny, arogancki, co Teller, który zakończył wieloletnią, wspaniałą współpracę z Marcem Jacobsem, gdy nie zgodził się sfotografować dla niego Miley Cyrus. Aż boję się myśleć, kto rządził na tej sesji. Ale dała wspaniały rezultat. Jedna z najbardziej nieoczywistych, zaskakujących okładek roku.

 
7. V Magazine #96 Fall Preview 2015. Gigi & Bella Hadid by Steven Klein.

Musi być seks. Sex sells! Steven Klein robi to po mistrzowsku. To jest wyzywająca erotyka, tu nie ma miejsca na subtelności. To silne kobiety, stworzone do nieprzyzwoitej zabawy. Są luksusowe, wiedzą, że są tego warte. Zobaczcie jak siedzą, tak nie wygląda nieśmiałość. Samochody, samoloty, futra, Louboutiny… To bardzo konkretny obrazek, świat tylko dla dorosłych, chociaż pozujące tu siostry Hadid nie mogą sobie jeszcze legalnie kupić w Stanach drinka.

Rok 2015 był rokiem kilku nowych karier w modelingu. O Annie Ewers już było, ale ona to jest stara szkoła: praca, praca, praca, a nie instagram, przyjaźń z Taylor Swift czy skandale. Bella i Gigi Hadid to inny przypadek. Pochodzą z bardzo bogatej rodziny, wychowywały się wśród największych gwiazd show businessu, a ich matka wymarzyła sobie, że stworzy im – i sobie – kariery na miarę pań Kardashian. I dopięła swego. Gigi pokochała wpływowa stylistka Carine Roitfeld, a resztę zrobiły już ustawiane romanse i przyjaźnie. Dziś Gigi uśmiecha się do nas z okładki styczniowego numeru brytyjskiego Vogue.

 
8. POP F/W 2015. Gisele Bündchen by Harley Weir.

Powiedzmy to od razu – najlepiej zarabiająca modelka świata nie wygląda tu pięknie. Właściwie wygląda tu dość okropnie. Ale na tym polega fenomen Gisele, promiennym uśmiechem sprzedaje klapki i szampony do włosów, a kiedy trzeba, staje się muzą, plasteliną w rękach funkcjonujących w kręgach high fashion. I wtedy nie ma barier. Pokazać Gisele jeszcze inaczej? Jedną z najczęściej fotografowanych kobiet ostatnich 20 lat? Tutaj się udało. To żywa, jasna, młoda okładka. Dużo bardziej energiczna, spontaniczna niż ostatnie prace Gisele. I świetnie wyglądała, wyróżniała się między innymi pismami z tego segmentu – a konkurencja jest niemała. Kate Grand zostawiła POP i poszła za komercyjnym sercem, tworząc LOVE. A POP z popkulturą flirtuje w nowy, niszowy, często awangardowy sposób.

 
9. i-D Pre-Spring 2015. Rihanna by Paolo Roversi.

Jest wiele gwiazd i gwiazdeczek, które fotografują się jak marzenie. Taylor Swift ma ciało lepsze niż niejedna modelka. Siennę Miller kamera kocha tak, jak żaden mężczyzna. Ale to Rihanna wydaje mi się jedyną kobietą, która zrobiłaby prawdziwą karierę w modelingu, gdyby rzuciła udawaną muzykę. RiRi rozumie i czuje modę, to instynkt, talent, tego nie można się nauczyć. Pozuje jak rasowa modelka, ciałem, ale i spojrzeniem, ma w oku tyle uczuć, tyle tam się dzieje… Hipnotyzuje, przykuwa uwagę. I, co nie jest bez znaczenia, jest przepiękna. I jest prawdziwym kameleonem mody. Czego już nie spróbowała! To dodaje jej wiarygodności. Rihanna unosi wszystko, każdą elegancję i każde szaleństwo.

Tutaj hołd złożony brytyjskiej ulicy lat 80., bo to Neneh Cherry – wtedy goszcząca na okładce i-D ćwierć wieku później. Dla kogoś to może być tylko kolejne wcielenie Rihanny. Ale kto pamięta i-D wtedy, ważne dla brytyjskiej mody, popkultury pismo, ten zobaczy tam szacunek dla przeszłości. Bez słynnego (bo na każdej ich okładce!) przymrużenia oka.

 
10. Love #13 Spring/Summer 2015. Kim Kardashian by Steven Klein.

Wiem, wiem. Kim Kardashian! Co ja poradzę… Może tak się usprawiedliwię – uwielbiam tę kolekcję Prady (archiwum, wiosna 2011). Miuccia Prada udostępniła swoje kolekcje na potrzeby tej sesji, niejako poddając się, przyjmując do wiadomości – klan Kardashianów jest i nigdzie się nie wybiera. Można ignorować, ale tego się nie zmieni – zakaraluchowali kulturę masową. Moda i tak trzymała się dzielnie, latami. Ale jak przepadła, to z kretesem. Prada, „intelektualistka mody”, jest kolejnym zdobytym polem w drodze po dominację na wszystkich frontach. Przynajmniej odbyło się to w niczego sobie sposób. To bardzo przyjemna dla oka sesja, chociaż zdecydowanie w kierunku artystycznej stylizacji, niekomercyjnej. Kardashian w wersji Prada girl. To coś nowego, bo wreszcie nie Givenchy. Kardashian naga (full frontal), Kardashian pozująca jako część większej całości, nie tylko jej ego i opisywany globalnie wizerunek. I dlatego tak podoba mi się ta okładka. Ktokolwiek by na niej nie był, uznałabym, że to piękne zdjęcie. A fakt, że udało im się „wtopić” w całość największe ego i auto-obsesję kultury masowej, to wielki plus teamu, który wymyślił ten koncept. To chyba najlepsza sesja Kim Kardashian. A ja właśnie po raz pierwszy połączyłam w jednym zdaniu jej nazwisko i komplement. Pomocy.

 
Cokolwiek przeoczyłam, nadrobimy. Zaglądajcie niedługo – wkrótce najgorsze okładki 2015. A to nie koniec podsumowań!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *