Feelin’ Blue

Stało się, debiutuję na swoim blogu!

Niektóre rzeczy są zbyt ładne, by trzymać je w szafie i pokazywać się w nich tylko wybrańcom. A szczególnie cieszą te, które kosztują przy tym grosze. Przyznaję, jest jakaś satysfakcja w upolowaniu czegoś w sieciówce, co zbiera później komplementy: Piękna! Wróciłaś po latach do Lanvin?

Nie. Zajrzałam na chwilę na stronę Zary. Kilka lat temu bardzo lubiłam ich droższą, trudno dostępną linię Studio. Mniej komercyjną, lepszej jakości, produkowaną w krótkich seriach. Nie jestem klientką Zary, ale to właśnie jest fajne. Jak raz na pół roku przypomnę sobie o niej, zawsze coś kupię, bo coś zwróci moją uwagę. Nie inaczej było i teraz. Spontaniczna myśl, ciekawe czy Zara jeszcze robi Studio, skończyła się tym zakupem. I lekkim zgrzytaniem zębami. Sukienka zebrała więcej komplementów niż nabyta w tym samym czasie wymarzona od JW Andersona dla Loewe. Cierpiąca duma to nic przy łkaniu portfela!

Detali jest tu więcej niż w sieciowej, szybkiej modzie. Staranne rękawy z rzędem guzików, piękne plecy, rozcięcie idealne, seksowne ale nie wulgarne, zaakcentowany pas – to spokojnie mogłaby być sukienka z wyższej półki. No i kolor…

Ta sesja nie powstała na bloga, ale z niej nie skorzystano. Ich strata!

Zdjęcia wykonał Tomek Gola (zajrzyjcie na jego stronę, gola.pro), a sesja odbyła się w klubie Karowa 31. Prostą stylizację, bo chciałam, by sukienka grała pierwszoplanową rolę, uzupełniają szpilki Givenchy. I oczywiście, zawsze, włosy, włosy, włosy, (nie) czesane całe trzy godziny…

Czy zostałam właśnie szafiarką?

13 thoughts on “Feelin’ Blue

  • 27/12/2015 at 11:51
    Permalink

    Sesja piękna i chetnie zobaczyłbym kolejne zdjęcia, bo wierzę, że to nie wszystkie. I gdyby pani miała ochotę to zapraszam do siebie przed obiektyw.

    Reply
  • 27/12/2015 at 14:03
    Permalink

    Zazdroszczę mojemu koledze Tomkowi Goli takiej sesji:)

    Reply
  • 27/12/2015 at 19:03
    Permalink

    może i szafiarstwo, sukienka przepiękna (i te buty!), ale przepraszam, nie mogę się powstrzymać: CO ZA WNĘTRZE!

    Reply
    • 27/12/2015 at 19:05
      Permalink

      Ależ proszę! :)

      Reply
  • 27/12/2015 at 21:42
    Permalink

    Pięknie Pani Aniu, moze dorzuci Pani jeszcze kilka klatek, bo mały niedosyt się pojawił :) i jeszcze jedno, ma Pani cos z francuskich kobiet.

    Reply
  • 28/12/2015 at 18:51
    Permalink

    Są piękne jak….

    In the sharp gust of love
    My memory stirred
    When time wreathed a rose
    A garland of shame
    It’s thorn my only delight
    War-torn, afraid to speak
    We dare to breathe

    Majestic
    Imperial
    A bridge of sighs
    Solitude sails
    In a wave of forgiveness
    On angels’ wings

    Reach out your hands
    Don’t turn your back
    Don’t walk away

    How in the world
    Can I wish for this?
    Never to be torn apart
    Close to you
    ‚Til the last beat
    Of my heart

    Reply
  • 06/01/2016 at 20:29
    Permalink

    pięknie!! i sukienka przepiękna, właśnie ogladałam ją w sklepie… i zainspirowałaś mnie do obcięcia grzywki :) znowu, po kilku latach, fajnie :)

    Reply
  • 14/01/2016 at 15:29
    Permalink

    za poprzednikami, rzucę trochę pochlebstw ;p, piękne zdjęcia :)p
    Jednak nie proszę ale wręcz żądam aby tak jak inne wpisy i te o Tobie i z Tobą były opatrzone większą ilością obrazów :))))))
    TT.

    Reply
  • 13/03/2016 at 21:51
    Permalink

    Tak sobie myślę, że na zdjęciu numer dwa trochę podobna Pani w tej pięknej sukience do Lubwy – małżonki kasztelana Mirmiła, znanej z komiksu pt. „Kajko i Kokosz” autorstwa Janusza Christy. Pozdrawiam. :)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *