Bake Off – odcinek drugi.

Poznaliście już suknię z pierwszego odcinka, czas na drugą. Wspominałam już, jak bardzo uciekałam od przyjętego entuzjastycznie pomysłu, by występować w programie w moich ubraniach. Tłumaczyłam, na szczęście spotkało się to ze zrozumieniem, że nie będę czuć pełnej powagi sytuacji wchodząc na plan w zestawie, w którym kilka dni temu wyrzucałam śmieci. Ale nie było lekko i sporo moich ubrań na półtora miesiąca przeniosło się do garderoby w pałacu w Zaborówku, gdzie kręciliśmy program. I tak udało mi się lekko oszukać stylistkę Kasię Śródkę i planowane dwie jedwabne koszule Realisation, w których przechodziłam całe lato, spędziły te dni nie na wieszakach, tylko na mnie, co widać na przykład tu, tu i jeszcze w innym kolorze tu. Pieniądze wydane latem w Realisation (są jeszcze sukienki…) były jednym z najlepszych moich pomysłów. Może kiedyś jeszcze o tym napiszę, na razie wracamy na plan Bake Off.

Zatem, zadebiutowaliśmy. Ale przed drugim odcinkiem stylistka programu została ze mną, uparciuchem – w swoich nie wystąpi, szyć specjalnie na każdy odcinek nie będziemy, co jeszcze zostaje? Oczywiście, wypożyczyć. I tutaj, niech w chmurze serc i kolorowych kwiatów pojawi się ta nazwa – MMC. Ilona i Rafał, projektanci MMC, nie dość że tak utalentowani, to jeszcze przekochani. Akcja była błyskawiczna, mój telefon, szybkie wino w knajpie i po ubrania do ich showroomu. Wyszłam z pełną torbą, pełną pięknych rzeczy. Wiedziałam, że jestem zabezpieczona do końca programu. To znaczy, byłabym, gdyby mój szalejący od kreatywności umysł nie podpowiadał co chwila nowych rozwiązań. Ale nie uprzedzajmy zdarzeń.

Z każdym kolejnym dniem spędzonym na planie coraz bardziej byłam zainspirowana okolicznościami natury i scenografii programu. Mówiąc krótko – było tam pięknie i bardzo kolorowo. I nawet ja, uwielbiająca czerń i granat, miałam zupełnie naturalną potrzebę – jaśniej! Lżej! Stąd w mojej garderobie pojawiły się kolory, coraz śmielej, aż do odcinka finałowego, w którym… A nie, potrzymam Was jeszcze w niepewności. Gdy przeglądałam potencjalne zestawy do drugiego odcinka, suknia MMC z ich kolekcji na wiosnę/ lato 2015 wydała mi się po prostu idealna.

dd22cd83acea23e30cae6483e9f5c29b

Jest cudownie lekka, wiosenna, jednocześnie bardzo seksowna – wysokie rozcięcia i lekkość materiału gwarantują „atrakcje”, a do tego jest dotknięta tym „czymś” co wyróżni zawsze ubrania wyjątkowe od tych masowych – mowa oczywiście o rozkosznie kontrastujących syntetycznym materiałem i laserowym potraktowaniem kieszeniach. Wyglądało to tak niedorzecznie wśród wszystkich ciast i ciasteczek, że aż pięknie. Żartowałam zresztą na planie, że te kieszenie to głównie po to, by przemycać w nich wypieki uczestników.

Mam bardzo szczególny stosunek do tej sukienki, bo była częścią kolekcji MMC, do której i ja dołożyłam skromną cegiełkę, odpowiadając za oprawę muzyczną pokazu tej kolekcji. Pokazu Unplugged, wysoko w chmurach w centrum Warszawy, pięknego pokazu pięknej kolekcji. Bardzo ciepło wspominam tę współpracę i – publicznie! – mam nadzieję, że jeszcze tę przygodę powtórzymy. Ubrania MMC można kupić między innymi tu oraz tu, jest także ich showroom, a tam to już można naprawdę odpłynąć, tyle tego dobrego (namiary są na fb MMC). Ilona i Rafał robią rzeczy bezkompromisowo, na swoich warunkach. Za to jakimi są ludźmi mają moją przyjaźń, za to jakimi projektantami, mój szacunek.

Oczywiście, sukienka to nie było dość. Konsekwentnie nie chciałam nosić w programie biżuterii, ale miałam też wrażenie, że kamera potrzebuje jeszcze czegoś, tej przysłowiowej kropki nad „i”, bo inaczej obrazek będzie jakoś niepełny. I znów, zainspirowana naturą wokół mnie (a było tego sporo, pewnego dnia spadły mi pod nogi cztery półżywe osy, wyraźnie uprażone już w lampach na suficie, gdyby tak spadły mi we włosy, eeee…) pomyślałam – dziewczyna z lasów, traw i łąk, opaska! Mówiłam, że w każdym wpisie będą specjalne podziękowania dla Kasi – stylistki? Bo oczywiście na opaskę we włosach wpadłam w ostatniej chwili. Westchnęła, pojechała ze mną wybierać. Od początku chciałam, by była to opaska Cosimy Borawskiej, bo noszę je też prywatnie, czasem do wieczorowych sukni, czasem do zestawu jeansy + tshirt. I chociaż miałyśmy mało czasu, udało się nam znaleźć idealną, z różowym elementem, jakby zaprojektowaną pod sukienkę. I już, stylizacja gotowa.

Poniżej zdjęcia z planu, brakuje już tylko zapachu drożdżowego ciasta, który unosił się wtedy w powietrzu, bo taki był temat odcinka. Na czas zdjęć odstawiłam moje perfumy, by nie drażnić nikogo ich zapachem o 6 rano, kiedy zmysły są jednak dość wrażliwe, a zaczynaliśmy wcześnie. Zresztą, nawet moje perfumy musiały uznać wyższość zapachu konfitury różanej, sosu karmelowego czy świeżej kruszonki… Mmm…

Premierowy odcinek Bake Off dziś o 21:45!

Fot: Bake Off – Ale ciacho!, MMC.

9 thoughts on “Bake Off – odcinek drugi.

  • 19/09/2016 at 16:32
    Permalink

    Moja ciekawość co do kieszeni została zaspokojona :) natomiast teraz zaintrygowała mnie Pani perfumami. Proszę napisać coś więcej o nich. A może post o zapachach?
    Serdeczności, do usłyszenia w Aksamicie dziś wieczorem.

    Reply
    • 19/09/2016 at 16:46
      Permalink

      Perfumy – tajemnica. Nawet chowam w domu, by nikt z gości nie podpatrzył :) Pozdrawiam!

      Reply
  • 20/09/2016 at 07:00
    Permalink

    Pani Anno, niesamowicie podoba mi się sposób w jaki Pani współprowadzi „Bake Off” z tą całą serdecznością, promiennością i radością. I jest mi niezmiernie przykro, że wtorkowa audycja z Panem Wojciechem została skrócona, shame, shame, shame :) samych zielonych świateł :)

    Reply
  • 20/09/2016 at 11:56
    Permalink

    Pani Anno, trafiłem przypadkowo na bloga i zostanę tu na dłużej! Sposób pisania jest podobny do prowadzonych audycji – niewymuszony i z polotem, aż chce się więcej. Dlatego – po przejrzeniu starszych wpisów – co z kolejnymi częściami nt. Cannes i Met, pojawią się?

    Serdecznie pozdrawiam

    Reply
    • 20/09/2016 at 11:57
      Permalink

      Pewnie juz w przyszłym roku… :) Pozdrawiam!

      Reply
      • 20/09/2016 at 12:13
        Permalink

        Trudno, będę czekał. :)

        Zapomniałem dodać – bardzo do gustu przypadła mi opaska, przeurocza!

        Reply
  • 20/09/2016 at 21:29
    Permalink

    Bosko! ale kieszenie? na siedzącą są intrygujące na stojąco wyglądają jak materiał przypalony żelazkiem ;) ale i tak „I love you” PS Może zacznę oglądać program?

    Reply
  • 07/10/2016 at 16:08
    Permalink

    Ciekawy pomysł z tymi kieszeniami, nie powiem. Ale ja bym chyba wolała bez nich tę sukienkę…

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *